Dyskusje / Kolizja z motocyklista

  • Kolizja z motocyklista | Michal Szymanski <michal.szymanski.pl.SKASUJ.TO...
    Hej,

    Prosze o pomoc fachowcow. Niedawno mialem stluczke z motocyklem.
    Wyjezdzajac z przystanku autobusowego spowodowalem, ze motocyklista
    jadacy z zawrotna predkoscia musial mnie wyminac - co oczywiscie mocno
    zirytowalo go, wcisnal sie przede mnie i przed swiatlami zaczal bardzo
    gwaltownie hamowac. Ewidetnie chodzilo mu o to, zeby zajechac mi droge i
    dac sygnal, zebym wiecej tak nie robil - przeciez motocyklisci to
    kroleowie drogi. Niestety nie zdazylem wyhamowac i walnalem w goscia.
    Gosciu nie chcial wzywac policji (podejrzewam, ze byl po drinku lub
    dwoch - zona wyczula). Gdybym sie mocno nie spieszyl to nie
    zastanawialbym sie, ale.... U mnie straty sa dosc duze (cala maska do
    klepania i lakierowania + chlodnica, znaczek, tablica rejestracyjna i
    inne elementy) - u niego niewielkie (lekko wnieciony tlumik). Nie chcial
    spisac oswiadczenia, nie uznalismy niczyjej winy. Spisalismy sie tylko z
    dowodow. Rozjechalismy sie. Na drugi dzien dzwoni, ze koszt tlumika to
    ok. 3500 i ze mam pokryc koszty tego. Myslalem, ze z krzesla spadne.
    Oczywiscie jest OC i mozna to pokryc, ale nie mam ochoty, jak wiem ze to
    wina goscia. Mowi sie, ze wina jest tego co uderzy, ale czy zawsze ? Czy
    w takiej sytuacji jest sens sie procesowac ? Co moge zrobic ? Jak myslicie ?

    Pozdrawiam,

    Michal Szymanski

  • Re: Kolizja z motocyklista | Maciej Bebenek <maciej_pmt...
    Michal Szymanski pisze:
    > Hej,
    >
    > Prosze o pomoc fachowcow. Niedawno mialem stluczke z motocyklem.
    > Wyjezdzajac z przystanku autobusowego spowodowalem, ze motocyklista
    > jadacy z zawrotna predkoscia musial mnie wyminac - co oczywiscie mocno
    > zirytowalo go, wcisnal sie przede mnie i przed swiatlami zaczal bardzo
    > gwaltownie hamowac. Ewidetnie chodzilo mu o to, zeby zajechac mi droge i
    > dac sygnal, zebym wiecej tak nie robil - przeciez motocyklisci to
    > kroleowie drogi. Niestety nie zdazylem wyhamowac i walnalem w goscia.
    > Gosciu nie chcial wzywac policji (podejrzewam, ze byl po drinku lub
    > dwoch - zona wyczula). Gdybym sie mocno nie spieszyl to nie
    > zastanawialbym sie, ale.... U mnie straty sa dosc duze (cala maska do
    > klepania i lakierowania + chlodnica, znaczek, tablica rejestracyjna i
    > inne elementy) - u niego niewielkie (lekko wnieciony tlumik). Nie chcial
    > spisac oswiadczenia, nie uznalismy niczyjej winy. Spisalismy sie tylko z
    > dowodow. Rozjechalismy sie. Na drugi dzien dzwoni, ze koszt tlumika to
    > ok. 3500 i ze mam pokryc koszty tego. Myslalem, ze z krzesla spadne.
    > Oczywiscie jest OC i mozna to pokryc, ale nie mam ochoty, jak wiem ze to
    > wina goscia. Mowi sie, ze wina jest tego co uderzy, ale czy zawsze ? Czy
    > w takiej sytuacji jest sens sie procesowac ? Co moge zrobic ? Jak
    > myslicie ?
    >


    Podsumujmy:

    1. wymusiłeś pierwszeństwo
    2. spowodowałeś stłuczkę
    3. żądasz pieniędzy

    wskaż co najmniej jeden błąd logiczny w powyższych punktach

    M.

  • Re: Kolizja z motocyklista | ulong <w3rt...
    Maciej Bebenek pisze:
    > Podsumujmy:
    >
    > 1. wymusiłeś pierwszeństwo
    > 2. spowodowałeś stłuczkę
    > 3. żądasz pieniędzy

    1. A jak gosc bedzie jechal na czerwonym, tyle ze z prawej, a ten mu nie
    ustapi, to tez wymusi pierszenstwo? Jeden wymusil, drugi przekroczyl
    predkosc, przynajmniej tak mozna wnioskowac z jego wypowiedzi. Dobrze ze
    wszystko sytuacja sie dobrze skonczyla
    2. A moze chcesz sie zalozyc czy ty nie spowodujesz stluczki? Chyba
    nigdy nikt ci nie przyhamowal przed maska... wtedy nie ma czegos takiego
    jak zachowanie bezpiecznej odleglosci. Jedziesz szybko - duza odleglosc,
    spoznione hamowanie, bum, jedziesz wolno, mala odleglosc, bum...
    3. Kolejny punkt w ktorym sie mylisz :) Nie zada pieniedzy, tylko nie
    placic pieniedzy.

    Pozdrawiam, Wojtek.

  • Re: Kolizja z motocyklista | badzio <badzio...
    Michal Szymanski napisał(a):
    > Prosze o pomoc fachowcow. Niedawno mialem stluczke z motocyklem. (...)
    > Gosciu nie chcial wzywac policji (podejrzewam, ze byl po drinku lub
    > dwoch - zona wyczula). (...) Na drugi dzien dzwoni, ze koszt tlumika to
    > ok. 3500 i ze mam pokryc koszty tego. Myslalem, ze z krzesla spadne.
    > Oczywiscie jest OC i mozna to pokryc, ale nie mam ochoty, jak wiem ze to
    > wina goscia. Mowi sie, ze wina jest tego co uderzy, ale czy zawsze ? Czy
    > w takiej sytuacji jest sens sie procesowac ? Co moge zrobic ? Jak
    > myslicie ?
    >
    W 99% przypadkow winny jest ten, ktory najezdza na hamujacy pojazd.
    Gdybys wezwal policje, prawdopodobnie mialbys klienta z glowy - jesli
    alkomat by wykazal %%. Poza tym kwestia tego ze Ty wyjechales jemu, on
    Cie wyminal, wrocil na Twoj pas i zaczal od razu, bez powodu (tak
    zrozumialem) hamowac - policja by przyjechala, pomierzyla predkosci i
    pewnie bys sie wywinal.
    W tej sytuacji - marnie to widze. Twoje slowo, przeciw jego slowu, obaj
    mozecie przedstawiac nieskonczona ilosc swiadkow, ale jeden fakt
    pozostaje bezsporny (i tego zaden swiadek nie zmieni) - to Ty wjechales
    w niego, wiec 99,9% ze przegrasz w sadzie.
    Dla takich przypadkow warto wzywac policje (zwlaszcza jesli wyczuwasz
    alkohol).
    A koles upadl czy nie? Bo jesli jeszcze do tego upadl, to trzeba wzywac
    policje - zeby pozniej nie bylo ze delikwent ma wstrzas mozgu czy inne
    tego typu dolegliwosci a Ty jestes ten zly, co spowodowal wypadek i
    uciekl, nie udzielajac pomocy (bo do tgo mogloby dojsc)
    --
    badzio

  • Re: Kolizja z motocyklista | Maciej Bebenek <maciej_pmt...
    ulong pisze:
    > Maciej Bebenek pisze:
    >> Podsumujmy:
    >>
    >> 1. wymusiłeś pierwszeństwo
    >> 2. spowodowałeś stłuczkę
    >> 3. żądasz pieniędzy
    >
    > 1. A jak gosc bedzie jechal na czerwonym, tyle ze z prawej, a ten mu nie
    > ustapi, to tez wymusi pierszenstwo? Jeden wymusil, drugi przekroczyl
    > predkosc, przynajmniej tak mozna wnioskowac z jego wypowiedzi. Dobrze ze
    > wszystko sytuacja sie dobrze skonczyla

    ale tamten NIE JECHAŁ na czerwonym. Tak przy okazji - mam na swoim
    koncie orzeczenie SG, który mnie ukarał za wjazd na skrzyżowanie na
    zielonym świetle ;-), więc nie musisz mi takich rzeczy tłumaczyć.

    > 2. A moze chcesz sie zalozyc czy ty nie spowodujesz stluczki? Chyba
    > nigdy nikt ci nie przyhamowal przed maska... wtedy nie ma czegos takiego
    > jak zachowanie bezpiecznej odleglosci. Jedziesz szybko - duza odleglosc,
    > spoznione hamowanie, bum, jedziesz wolno, mala odleglosc, bum...

    Kilkanaście lat jazdy samochodem po Warszawie nauczyło mnie dużo ;-). Co
    do zachowania bezpiecznej odległości - oczyma wyobraźni widzę tą
    sytuację i raczej obstawiałbym jednak swoją wersję. Przypominam, że nie
    jest to wątek o psychologicznym rozgrywaniu sytuacji drogowych, tylko o
    ewentualnej odpowiedzialności finansowej za szkody.

    > 3. Kolejny punkt w ktorym sie mylisz :) Nie zada pieniedzy, tylko nie
    > placic pieniedzy.

    Może i niedoczytałem. Autor pisał też o swoich szkodach.

    Pzdr,

    M.

  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  

Podobne