-
[pilne] parking i klopoty | wopista...
czesc!
jest parking do ktorego dojazdu strzeze szlaban i ochroniarze, na
szlabanie znak zakaz wjazdu z napisem: "nie tyczy sie mieszkancow
budynku X" (za ogrodzeniem sa "tyly" blokow mieszkanych), tak wiec
ochrona wpuszcza kazdego kto powie ze jedzie do bud. X.
tak sie sklada ze bardzo czesto wpadam na odwiedziny do znajomych z
bloku X i stawiam tam auto od 3 lat, niestety, jeden z sasiadow
(niestety facet jest nie do zycia i nie da sie z czlowiekiem normalnie
porozmawiac) kupil sobie 3 auto (sic!) i nagle zaczalem mu
przeszkadzac - od jakiegos czasu znajduje za szyba karteczke z
napisem: "nie parkuj na miejscu dla mieszkancow"...
tak wiec chcialbym sie dowiedziec jak wyglada sprawa od strony
formalnej.
fakty:
- parkingi przy bud. X nie sa wyznaczone (jest to zwykly placyk)
- owy placyk nie nalezy do mieszkancow (jedyny argument to w/w
tabliczka ze znakiem zakazu)
pytanie:
- czy dalej moge tam parkowac zgodnie z prawem?
- gdyby w/w teren nalezal do mieszkancow (bo tego pewien nie jestem)
to jak by wygladala sprawa?
z gory dzieki za pomoc.
-
Re: [pilne] parking i klopoty | "szerszen" <szerszen...
Użytkownik
news:1174575295.349786.223900...
> - owy placyk nie nalezy do mieszkancow (jedyny argument to w/w
> tabliczka ze znakiem zakazu)
do mieszkancow to moze i nie nalezy, ale zapewne nalezy do ich
spoldzielni/wspolnoty, w koncu na jakiejs podstawie jest ogrodzony i
strzezony
> - czy dalej moge tam parkowac zgodnie z prawem?
jesli powyzsze jest prawda, to w ekstremalnej sytuacji mozesz kiedys
odebrac samochod z parkingu policyjnego
jesli jednak jest to teren "panstwowy" ;) w co watpie, to mozesz tam
stawac do woli, co najwyzej wku.. klient zapakuje ci srubokret w kolo,
ewentualnie porysuje lakier
-
Re: parking i klopoty | wopista...
On 22 Mar, 14:59, "szerszen"
> Użytkownik
>
> > - owy placyk nie nalezy do mieszkancow (jedyny argument to w/w
> > tabliczka ze znakiem zakazu)
>
> do mieszkancow to moze i nie nalezy, ale zapewne nalezy do ich
> spoldzielni/wspolnoty, w koncu na jakiejs podstawie jest ogrodzony i
> strzezony
>
> > - czy dalej moge tam parkowac zgodnie z prawem?
>
> jesli powyzsze jest prawda, to w ekstremalnej sytuacji mozesz kiedys
> odebrac samochod z parkingu policyjnego
>
> jesli jednak jest to teren "panstwowy" ;) w co watpie, to mozesz tam
> stawac do woli, co najwyzej wku.. klient zapakuje ci srubokret w kolo,
> ewentualnie porysuje lakier
ok, zalozmy ze teren jest prywatny. czy znajomi moga mi wypisac
upowaznienie do parkowania na tym terenie? w koncu jakis kawalek tez
do nich nalezy.
mozna tak??
-
Re: parking i klopoty | "szerszen" <szerszen...
Użytkownik
> mozna tak??
to juz zalezy od tego co na to regulamin spoldzielni/wspolnoty, jesli mowi
ze jest to parking tylk odla mieszkancow, to raczej niczego to nie zmieni,
jesli jednak okaze sie ze na kazdego mieszkanca przypada 1 miejsce, a oni
samochodu nie maja, to jak najbardziej to miejsce pozostaje do ich
dyspozycji i moga sobie na nim nawet smietnik postawic, musialbys sie
wszystkiego na miejscu dowiedziec, a wlasciwie nie ty tylko oni
-
Re: parking i klopoty | wopista...
On 22 Mar, 15:29, "szerszen"
> Użytkownik
>
> > mozna tak??
>
> to juz zalezy od tego co na to regulamin spoldzielni/wspolnoty, jesli mowi
> ze jest to parking tylk odla mieszkancow, to raczej niczego to nie zmieni,
> jesli jednak okaze sie ze na kazdego mieszkanca przypada 1 miejsce, a oni
> samochodu nie maja, to jak najbardziej to miejsce pozostaje do ich
> dyspozycji i moga sobie na nim nawet smietnik postawic, musialbys sie
> wszystkiego na miejscu dowiedziec, a wlasciwie nie ty tylko oni
sluchaj, to jest kilkanascie metrow kwadratowych pustego PLACU na
ktorym mieszkancy stawiaja sobie autka, nigdzie nie jest napisane/
powiedziane ze to parking. mieszkancy popr wykupili od miasta ten
grunt zeby im ktos nie postawil obok nosa jakies (nie)ruchomosci albo
nie zagospodarowal w inny sposob. Placyk nalezy do wszyskich
mieszkancow po rowno (wiem bo pytalem sie znajomych).