Dyskusje / Problem ze szkola

  • Problem ze szkola | Jan Nepomucen <brak...
    Witam,

    Jakiś czas temu zapisałem się do pewnej szkoły policealnej. Przy
    zapisywaniu zapłaciłem wpisowe, czesne za pierwszy miesiąc nauki, a także
    podpisałem oświadczenie o terminowym regulowaniu czesnego. I była to
    ostatnia moja wizyta w tej szkole. Nie uczęszczałem na żadne zajęcia.
    Dzis dostałem (zwykłym listem) wezwanie do zapłaty zaległego czesnego pod
    groźbą skreślenia z listy uczniów, a także egzeukcji kwoty zaległego
    czesnego na drodze postępowania prawno-cywilnego.

    Moim oczywistym błędem był wczesniejszy brak rezygnacji ze szkoły, ale czy
    da się jakoś uniknąć płacenia tego zaległego czesnego? Jak to rozegrac?
    Czy raczej po podpisaniu tego oświadczenia nie ma szans na uniknięcie tego?

    --
    pozdr

  • Re: Problem ze szkola | "tg" <a...
    >> Jakiś czas temu zapisałem się do pewnej szkoły policealnej. Przy
    >> zapisywaniu zapłaciłem wpisowe, czesne za pierwszy miesiąc nauki, a także
    >> podpisałem oświadczenie o terminowym regulowaniu czesnego. I była to
    >> ostatnia moja wizyta w tej szkole. Nie uczęszczałem na żadne zajęcia.
    >> Dzis dostałem (zwykłym listem) wezwanie do zapłaty zaległego czesnego pod
    >> groźbą skreślenia z listy uczniów, a także egzeukcji kwoty zaległego
    >> czesnego na drodze postępowania prawno-cywilnego.
    >> Moim oczywistym błędem był wczesniejszy brak rezygnacji ze szkoły, ale czy
    >> da się jakoś uniknąć płacenia tego zaległego czesnego? Jak to rozegrac?
    >> Czy raczej po podpisaniu tego oświadczenia nie ma szans na uniknięcie tego?

    imho fakt uczeszczania badz nie ma tu drugorzedne znaczenie, decydujac sie
    na skorzystanie z ich uslug placisz za nie dopoki z nich nie zrezygnujesz
    w sposob przewidziany umowa, a to czy z nich korzystasz czy nie to twoja sprawa

    dopoki figurujesz jako ich uczen jestes zobowiazany do placenia za usluge

    i wez pod uwage ze w momencie skreslenia wysylaja zawiadomienie o tym do wku ;)



  • Re: Problem ze szkola | witek <witek7205_spam...
    tg wrote:
    >
    > imho fakt uczeszczania badz nie ma tu drugorzedne znaczenie, decydujac sie
    > na skorzystanie z ich uslug placisz za nie dopoki z nich nie zrezygnujesz
    > w sposob przewidziany umowa, a to czy z nich korzystasz czy nie to twoja sprawa
    >
    > dopoki figurujesz jako ich uczen jestes zobowiazany do placenia za usluge

    z zastrzezeniem że regulamin szkoły mówi kiedy przestaje się być uczniem
    danej szkoły. Na pewno nie można być uczniem/słuchaczem następnego
    semestru\roku jeśli się poprzedniego nie zaliczyło
    wiec roszczenia ograniczą się co najwyżej do semestru lub dwóch.


    >
    > i wez pod uwage ze w momencie skreslenia wysylaja zawiadomienie o tym do wku ;)
    >

    bo muszą

  • Re: Problem ze szkola | "Robert Tomasik" <robert.tomasik...
    Użytkownik "tg" news:b01af$47e44446$59655bd8$12888...

    > imho fakt uczeszczania badz nie ma tu drugorzedne znaczenie, decydujac
    > sie
    > na skorzystanie z ich uslug placisz za nie dopoki z nich nie zrezygnujesz
    > w sposob przewidziany umowa, a to czy z nich korzystasz czy nie to twoja
    > sprawa
    >
    > dopoki figurujesz jako ich uczen jestes zobowiazany do placenia za usluge
    > i wez pod uwage ze w momencie skreslenia wysylaja zawiadomienie o tym do
    > wku ;)

    Twoje uwagi pomijając jednak pewien aspekt zagadnienia - w mojej ocenie
    istotny dla sprawy. Wszelkiej maści regulaminy i statuty z reguły zawierają
    również zapisy, z których wynika, że po jakiejś tam absencji ucznia należy
    skreślić z listy uczniów. Ten moment, to chwila, gdy rozsądnie rzecz ważąc
    wiadomo, że nie będzie on w stanie zaliczyć semestru. Chodzi przykładowo o
    dopuszczalny procent nieobecności. Nie chce mi się szukać, ale o ile to nie
    uczelnia, gdzie zaliczenia są na zasadzie egzaminów, to przepisy
    dopuszczają ileś tam procent nieobecności.

    Nie zapominajmy, że utrzymywanie "martwych dusz" na liście uczniów, to nie
    tylko kwestia płacenia lub nie przez rzeczonych uczniów czesnego, która
    jest w sumie sprawą drugorzędną. Szkoła, jeśli ma uprawnienia szkoły
    publicznej, otrzymuje przecież ze Skarbu Państwa subwencję oświatową na
    pokrycie kosztów utrzymania ucznia. Tak więc sprawa nie do końca jest taka
    oczywista.

    Ja na miejscu pytającego zaczął bym od przeanalizowania przepisów szkoły i
    ustalenia momentu, gdy szkoła powinna się zorientować, że zaliczyć semestru
    nie ma żadnej szansy. W tym momencie powinna Go skreślić z listy uczniów,
    informując o tym WKU (jak celnie zauważyłeś), ale i Kuratorium, by
    zmniejszyło subwencję. Utrzymywanie Go dłużej było po prostu oszustwem
    noszącym znamiona czynu opisanego w art. 297 kk. A skoro szkoła miała
    wynikający z przepisów o subwencji obowiązek skreślenia ucznia z listy
    uczniów, to tym samym przenosi się to na stosunek cywilnoprawny pomiędzy
    uczniem a szkołą. W tym momencie ustaje świadczenie nauki przez szkołę,
    bowiem staje się niewykonalne. Żeby belfrowie nie wiem jak wzbijali się na
    wyżyny dydaktyczne, to gość zaliczyć semestru nie ma prawa. A umowa o
    świadczenie niemożliwe jest nieważna.

    Sądzę, że uświadomienie tych aspektów szkole przez inicjatora wątku
    pozytywnie wpłynie na przebieg negocjacji. Zwłaszcza, że zapewne sprawa nie
    dotyczy tylko jednego ucznia.


  • Re: Problem ze szkola | witek <witek7205_spam...
    Robert Tomasik wrote:
    > Użytkownik "tg" > news:b01af$47e44446$59655bd8$12888...
    >
    >> imho fakt uczeszczania badz nie ma tu drugorzedne znaczenie, decydujac
    >> sie
    >> na skorzystanie z ich uslug placisz za nie dopoki z nich nie zrezygnujesz
    >> w sposob przewidziany umowa, a to czy z nich korzystasz czy nie to
    >> twoja sprawa
    >>
    >> dopoki figurujesz jako ich uczen jestes zobowiazany do placenia za usluge
    >> i wez pod uwage ze w momencie skreslenia wysylaja zawiadomienie o tym
    >> do wku ;)
    >
    > Twoje uwagi pomijając jednak pewien aspekt zagadnienia - w mojej ocenie
    > istotny dla sprawy. Wszelkiej maści regulaminy i statuty z reguły
    > zawierają również zapisy, z których wynika, że po jakiejś tam absencji
    > ucznia należy skreślić z listy uczniów.

    Nie. Zwykle jest to zwrot, może być skreślony, co nie oznacza, że musi.

    Słowo "należy" jest bardziej przy paragrafach opisujących promowanie na
    nastepny semestr czyli co delikwent musi zrobic zeby byc promowane i
    czego niezrobienie skutkuje niepromowaniem.
    W związku z tym skoro jest niepromowany to nie można od niego żądać
    opłaty za następny okres nauki.

    > Ten moment, to chwila, gdy
    > rozsądnie rzecz ważąc wiadomo, że nie będzie on w stanie zaliczyć
    > semestru. Chodzi przykładowo o dopuszczalny procent nieobecności. Nie
    > chce mi się szukać, ale o ile to nie uczelnia, gdzie zaliczenia są na
    > zasadzie egzaminów, to przepisy dopuszczają ileś tam procent nieobecności.

    Ale niestety ciągle jest to zwrot może być nieklasyfikowany, ale nie ma
    tam zwrotu, że musi. Czyli jest to podkładka którą nauczyciel może ale
    nie musi użyć.



    >
    > Nie zapominajmy, że utrzymywanie "martwych dusz" na liście uczniów, to
    > nie tylko kwestia płacenia lub nie przez rzeczonych uczniów czesnego,
    > która jest w sumie sprawą drugorzędną. Szkoła, jeśli ma uprawnienia
    > szkoły publicznej, otrzymuje przecież ze Skarbu Państwa subwencję
    > oświatową na pokrycie kosztów utrzymania ucznia. Tak więc sprawa nie do
    > końca jest taka oczywista.
    >
    > Ja na miejscu pytającego zaczął bym od przeanalizowania przepisów szkoły
    > i ustalenia momentu, gdy szkoła powinna się zorientować, że zaliczyć
    > semestru nie ma żadnej szansy. W tym momencie powinna Go skreślić z
    > listy uczniów, informując o tym WKU (jak celnie zauważyłeś), ale i
    > Kuratorium, by zmniejszyło subwencję.

    Nie. Nie kiedy szkoła sie orientuje, że nie ma szans zaliczyć, tylko w
    momencie kiedy szkoła nie ma żadnej możliwości aby go jednak promować.
    Wówczas wydaje decyzję o skreśleniu.


    > Utrzymywanie Go dłużej było po
    > prostu oszustwem noszącym znamiona czynu opisanego w art. 297 kk. A
    > skoro szkoła miała wynikający z przepisów o subwencji obowiązek
    > skreślenia ucznia z listy uczniów, to tym samym przenosi się to na
    > stosunek cywilnoprawny pomiędzy uczniem a szkołą. W tym momencie ustaje
    > świadczenie nauki przez szkołę, bowiem staje się niewykonalne. Żeby
    > belfrowie nie wiem jak wzbijali się na wyżyny dydaktyczne, to gość
    > zaliczyć semestru nie ma prawa. A umowa o świadczenie niemożliwe jest
    > nieważna.

    Tak, ale dopiero w momencie który opisałem wyżej, czyli w momencie
    klasyfikacji, a nie w momencie w którym szkoła orientuje się, że i tak
    klasyfikować go nie może. Zwykle jest to semestr /rok nauki.

    >
    > Sądzę, że uświadomienie tych aspektów szkole przez inicjatora wątku
    > pozytywnie wpłynie na przebieg negocjacji. Zwłaszcza, że zapewne sprawa
    > nie dotyczy tylko jednego ucznia.
    >
    >
    Zgadza się. Po prostu należy ewentualnie mieć na uwadze konieczność
    zapłaty za cały semestr, który sie niezaliczyło. natomiast nie za
    następne. W grę wchodzi jeszcze pod uwagę okres przedawnienia, żeby nie
    było, że po 15 latach sobie szkoła przypomina.

  1 2 3  

Podobne