-
to moze ja sprostuję, bo widzę, ze nie bardzo wiadomo o czym mowa... | milka20@wp.pl
Sprawa wygląda następująco:
Mam pomysl i chcąc go komuś przekazać chcialbym miec pewność
, ze jak wyjde od tej os., to ona
nie wykorzysta pomysłu podanego przeze mnie "na tacy" bez mojej
wiedzy. i tu właśnie jest sprawa: chodzi o ten dokument. Rozmawiałam
ze znajomą pania prawnik, ktora powiedziala mi ze mozna zastrzec prawa
autorskie i dostac jakis tam nr
certyfikatu, no i ze sa firmy, ktore sie tym zajmuja. To sie nazywa
"know-how", tyle ze ja "don't know how" sie za to zabrac...
Aha... i nie jest to urzad patentowy, bo nie rejestruje tam marki, ani
hasla reklamowego, ani znaku graficznego itd..
Nom to teraz gdyby komus udalo sie odkryc co i jak, to prosze o wiad :)
-
Re: to moze ja sprostuję, bo widzę, | "Nex@pl" <"nex[wytnij_to]"@o2.pl>
milka20@wp.pl napisał(a):
> Sprawa wygląda następująco:
> Mam pomysl i chcąc go komuś przekazać chcialbym miec pewność
> , ze jak wyjde od tej os., to ona
> nie wykorzysta pomysłu podanego przeze mnie "na tacy" bez mojej
> wiedzy. i tu właśnie jest sprawa: chodzi o ten dokument. Rozmawiałam
> ze znajomą pania prawnik, ktora powiedziala mi ze mozna zastrzec prawa
> autorskie i dostac jakis tam nr
> certyfikatu, no i ze sa firmy, ktore sie tym zajmuja. To sie nazywa
> "know-how", tyle ze ja "don't know how" sie za to zabrac...
> Aha... i nie jest to urzad patentowy, bo nie rejestruje tam marki, ani
> hasla reklamowego, ani znaku graficznego itd..
> Nom to teraz gdyby komus udalo sie odkryc co i jak, to prosze o wiad :)
>
Heh, wg mnie takie sprawy bez patentu są ciężkie - jak "sprzedasz"
pomysł komuś do przemyślenia, to on go może zmodyfikować i powiedzieć,
że to on wymyślił... Dobrze pojmuję? Nie będą to te same rzeczy a
podobne, a w jaki sposób potem udowodnić kto był pierwszy? :s
-
Re: to moze ja sprostuję, bo widzę, | Sowiecki Agent <przemyslaw.rokicki.tnij@tnijtnijkochanietnij.gazeta.pl>
milka20@wp.pl napisał(a):
> Sprawa wygląda następująco:
> Mam pomysl i chcąc go komuś przekazać chcialbym miec pewność
> , ze jak wyjde od tej os., to ona
> nie wykorzysta pomysłu podanego przeze mnie "na tacy" bez mojej
> wiedzy. i tu właśnie jest sprawa: chodzi o ten dokument. Rozmawiałam
> ze znajomą pania prawnik, ktora powiedziala mi ze mozna zastrzec prawa
> autorskie i dostac jakis tam nr
> certyfikatu, no i ze sa firmy, ktore sie tym zajmuja. To sie nazywa
> "know-how", tyle ze ja "don't know how" sie za to zabrac...
> Aha... i nie jest to urzad patentowy, bo nie rejestruje tam marki, ani
> hasla reklamowego, ani znaku graficznego itd..
> Nom to teraz gdyby komus udalo sie odkryc co i jak, to prosze o wiad :)
>
a jak udowodnisz ze on na cos podobnego nie wpadl ?
P.
-
Re: to moze ja sprostuję, bo widzę, ze nie bardzo wiadomo o czym mowa... | milka20@wp.pl
> a jak udowodnisz ze on na cos podobnego nie wpadl ?
no wlasnie to troche jak z agencjami nieruchomosci. One zanim Ci
doradza, kaza Ci podpisac kwitek, ze te adesu ktore oni Ci pokaza, to
nawet za kilka lat i nawet jak
samemu kiedys od kolejnego wlasciciela znajdziesz to oni sobie licza
prowizje!!
-
Re: to moze ja sprostuję, bo widzę, ze nie bardzo wiadomo o czym mowa... | milka20@wp.pl
"tajemnicy, w tym know-how, są uznane za kategorie tzw. własności
intelektualnej"
"W umowach know-how chodzi mniej więcej o to, że jedna strona
przekazuje drugiej pewien opis procesu technologicznego czy
organizacyjnego za wynagrodzeniem (stwierdza przy tym, że do niej
należą prawa, a samo przekazanie nie narusza praw osób trzecich).
Druga strona zobowiązuje się do zachowania w tajemnicy przekazywanej
wiedzy. Obie strony mogą dodatkowo umówić się na wykonanie innych
jeszcze czynności (np. mogą stwierdzić, że będą współpracować w
przyszłości, że będą informować się o udoskonaleniach poczynionych
podczas wdrażania opisu przekazanego procesu we własnej organizacji,
może też chodzić o szkolenia personelu partnera biznesowego, lub
przeprowadzenie audytu). Warto też zagwarantować sobie w takiej umowie
jakieś mechanizmy skalujące, np. że w wyniku wdrożenia jakiegoś
rozwiązania technologicznego uzyska się takie a nie inne efekty. Gdyby
kontrahent nie uzyskał takich parametrów, o jakich twierdzi strona
przekazująca technologię - mogłyby powstać określone w umowie skutki."
http://prawo.vagla.pl/node/5528
no i sama sobie znalazlam...