-
zajete miejsce parkingowe, pobicie | "q_w_e" <q_w_e...
Witam, sytuacja wyglada tak.
Na osiedlu posiadam miejsce parkingowe.
Jest ono moja wlasnoscia, oznaczone i przypisane do miejsca zamieszkania.
Pewnego dnia ktos obcy zajal to miejsce, a ja nie majac
gdzie zaparkowac zastawilem tego delikwenta swoim samochodem
w taki sposob, aby nie mogl wyjechac.
Po kilku godzinach widze z okna, ze koles sie pojawil
i usilnie probuje swoim autem lekko uderzajac przesunac
moj pojazd zeby zrobic sobie miejsce to wyjazdu. ( bez komentarza ) :(
Schodze do niego i od razu slysze wulgarne slowa w moja strone,
i pretensje ze go zastawilem. ..
Oczywiscie z burakiem zaczalem rozmawiac w jego jezyku
wiec po kilku pyskowkach koles schowal sie do samochodu i dalej
zaczyna manewrowac. W koncu udalo mu sie i tylem zaczyna wyjezdzac.
Widzac to i chcac go zatrzymac staje na jego drodze.
Zatrzymac chcialem go dlatego, bo nie wiedzialem jeszcze czy sa jakies
uszkodzenia
w moim samochodzie i ewentualnie wezwac policje.
Koles oczywisicie nie zamierzal sie zatrzymac ( a na pewno mnie widzial
bo uderzalem w jego tyla szybe co zreszta sam pozniej przy radiowozie
zeznal ) i powoli zaczal
na mnie najezdzac. Przewrocil mnie ( slisko bylo ) a ja upadajac
wchycilem sie za jego tablice rejestracyjna, ktora niestety odpadla...
On wpadl w jakas dziwna furie, wyciagnal z bagaznika kij
i zaczal mnie nim okladac.
Oczywiscie bronilem sie jak moglem i final byl taki
ze on ma rozcieta warge, a ja obita noge ( mocno opuchnieta ) i limo po
okiem z rozcieta skora.
Ide jutro na obdukcje.
Przyjechala policja zabrali nas i kij :) na komende i tam spisali zeznania,
a ja od razu zlozylem wniosek o ukaranie tego napastnika.
Nie wiem jaka bedzie jego wersja,
ale przypuszczam ze moze kolorowac cos pod w stylu ze to ja
uszkodzilem jego pojazd urywajac tablice, a od broniac swojego mienia
zaczal mnie tluc :) - ale to tylko moje przypuszczenia.
Na miejscu nie bylo swiadkow.. chyba ze sie z czasem jacys znajda..
Pytanie moje jest takie:
Co powinienem zrobic w takiej sprawie,
aby zabezpieczyc sie przed ewentyualnym odkreceniem
winy na mnie przez napastnika.
Po czyjej stronie jest prawo?
Mam zrobic tylko obdukcje? czy cos jeszcze?
Uszkodzen na moim samochodzie nie widac. ( mocna blacha ;)
Sadzic sie z tym baranem? czy odpuscic...
--
Michal
-
Re: zajete miejsce parkingowe, pobicie | "Nostradamus" <leschek...
Użytkownik "q_w_e"
news:ero2lm$87i$1...
> Po czyjej stronie jest prawo?
W dużej części po jego.
Nie wolno zastawiać innego auta.
Nie wolno ograniczać jego wolności uniemożliwiając jego odjechanie.
Wystarczyło spisać numery.
Nie wolno uszkadzać czyjegoś mienia.
--
Pzdr
Leszek
GG1631219
"Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam"
-
Re: zajete miejsce parkingowe, pobicie | "Maluch" <nie...
Użytkownik "q_w_e"
news:ero2lm$87i$1...
> na mnie najezdzac. Przewrocil mnie ( slisko bylo ) a ja upadajac
> wchycilem sie za jego tablice rejestracyjna, ktora niestety odpadla...
Aaa to jest ciekawe.
--
Maluch
-
Re: zajete miejsce parkingowe, pobicie | "Foxy" <fox555...
"Nostradamus"
news:erocsu$24c$1...
> Użytkownik "q_w_e"
> news:ero2lm$87i$1...
>
>> Po czyjej stronie jest prawo?
>
> W dużej części po jego.
> Nie wolno zastawiać innego auta.
> Nie wolno ograniczać jego wolności uniemożliwiając jego odjechanie.
> Wystarczyło spisać numery.
> Nie wolno uszkadzać czyjegoś mienia.
Czyli prawo jest po stronie chamów?
-
Re: zajete miejsce parkingowe, pobicie | "Foxy" <fox555...
"q_w_e"
news:ero2lm$87i$1...
> Sadzic sie z tym baranem? czy odpuscic...
A czemu mialbys odpuscic? Masz nieczyste sumienie?
Czy uwazasz ze powod jest blachy i nie warto
w to angazowac strozow prawa?