Dyskusje / Znaki drogowe "domowej roboty" - Podzamcze k/Ogrodzienca

  • Znaki drogowe "domowej roboty" - Podzamcze k/Ogrodzienca | "VoyteG" <VoyteG...
    Wczoraj przejezdzalem niedaleko Ogrodzienca, wiec pomyslalem sobie, ze
    zajrze by zobaczyc zamek. Zajezdzam autem - byl to juz wieczor okolo
    godz 19 i patrze ze wiele sie zmienilo przez ostatni rok, zwlaszcza
    jesli chodzi o mozliwosc zaparkowania pojazdu.
    Kiedys na tzw. 'placu jurajskim' mozna bylo postawic sobie pojazd,
    zwiedzic zamek i wrocic.
    Teraz do okola i w najblizszej okolicy na wiejskich uliczkach
    poprzykrecane znaki zakazu zatrzymywania sie i postoju i/lub zakazu
    ruchu pojazdow. Czesc z nich wyglada - sadzac po jakosci wykonania - na
    takie "domowej roboty". Co kilka metrow jest kolejny znak, wiec okolica
    wyglada jak plansza do gry "mistrz kierownicy".
    Teoretycznie wiec nigdzie nie mozna zaparkowac, bo wszedzie zabronione
    - jedyne parkingi to prywatne podworka, o tej porze jednak "nie
    czynne", bo wlasciwie zobaczyc czlowieka - turysty trudno bylo.
    Wiadomo, ludnosc zyje z turystow, wiec kto moze robi parking
    "dozorowany" a okoliczne znaki faktycznie wymuszaja korzystanie z tego
    typu uslug. Jednak teren takiego parkingu to obszar prywatny, zwykle
    przy wjezdzie czeka wlasciciel z biletem, a teraz albo nikogo nie ma,
    albo zamkniete. Pozostale tereny zas wylaczone z parkowania.

    Miejscowi sa na to przeczuleni i to bardzo. Akurat mam inwalidzka
    europejska karte parkingowa, ktora dopuszcza niestosowanie sie do
    znakow zakazu zatrzymywania oraz zakazu ruchu. Wjechalem wiec za taki
    znak - jak wspominam do okola pusto. Od razu podbiegla do mnie starsza
    pani, ktora wyszla "z nikad" z tekstem ze za stanie tu zaplace 50zl. Bo
    nie wolno! Moje argumenty, ze mam uprawnienia z tytulu karty byly poza
    jej swiadomoscia, intencyjnie bylo widac ze jesli juz parkowanie w tej
    okolicy, to tylko na dozorwanych parkingach...


    Stad mam takie pytanie, czy mozna sobie obstawic znakami drogowymi
    domowej roboty, uliczki i zakamarki?
    Jesli takowe sa nieczynne, to mam prawo wjechac komus na posesje by
    ustawic pojazd zgodnie z prawem, skoro wszystkie okoliczne rejony sa
    formalnie wylaczone z mozliwosci parkowania?

    VoyteG

  • Re: Znaki drogowe "domowej roboty" - Podzamcze k/Ogrodzienca | "Robert Tomasik" <robert.tomasik...
    Użytkownik "VoyteG" news:1168771879.030746.68210...

    Patent stary jak świat. Pojedź nad morze latem, to się przekonasz, jak to
    działa. A od strony prawnej, to znak ma odpowiadać normom z rozporządzenia.
    Miejsce jego wytworzenia nie jest istotne. Jak nie odpowiada, to nie jest
    znakiem, tylko kawałkiem blachy / plastiku.

    Latające "babska" jednak mają tę niedogodność, że jak zostawisz samochód, to
    potrafią przypadkowo Ci olejem szybę posmarować albo samochód porysować.

    Najlepszym sposobem walki z taką plagą jest pismo do miejscowej jednostki
    policji informujące, że ktoś samowolnie znaki poustawiał.



  • Re: Znaki drogowe "domowej roboty" - Podzamcze k/Ogrodzienca | "Jurand" <jurand...

    > Stad mam takie pytanie, czy mozna sobie obstawic znakami drogowymi
    > domowej roboty, uliczki i zakamarki?
    > Jesli takowe sa nieczynne, to mam prawo wjechac komus na posesje by
    > ustawic pojazd zgodnie z prawem, skoro wszystkie okoliczne rejony sa
    > formalnie wylaczone z mozliwosci parkowania?

    Nie masz prawo wjeżdżać na niczyją prywatną posesję, o ile ta posesja to nie
    jest droga publiczna. Przy czym nie myl tu drogi publicznej w sensie
    ustawowym z drogą publiczną w sensie publicznego dostępu do niej. Bo to są
    dwie różne rzeczy. Ciebie obowiązuje definicja ustawowa - czyli w większości
    przypadków jeśli teren jest prywatny, to droga znajdująca się na tym terenie
    nie jest publiczna - czyli musisz się stosować do zarządzeń właściciela tej
    drogi.

    Jurand.

  • Re: Znaki drogowe "domowej roboty" - Podzamcze k/Ogrodzienca | "Robert Tomasik" <robert.tomasik...
    Użytkownik "Jurand" news:eod3a2$cef$1...

    > Nie masz prawo wjeżdżać na niczyją prywatną posesję, o ile ta posesja to nie
    > jest droga publiczna. Przy czym nie myl tu drogi publicznej w sensie
    > ustawowym z drogą publiczną w sensie publicznego dostępu do niej. Bo to są
    > dwie różne rzeczy. Ciebie obowiązuje definicja ustawowa - czyli w większości
    > przypadków jeśli teren jest prywatny, to droga znajdująca się na tym terenie
    > nie jest publiczna - czyli musisz się stosować do zarządzeń właściciela tej
    > drogi.

    Tyle, ze owe zarządzenia muszą być wydawane w formie prawem przewidzianej. Czyli
    znak drogowy ma być znakiem drogowym, a nie czyś, co go przypomina.

  • Re: Znaki drogowe "domowej roboty" - Podzamcze k/Ogrodzienca | "GrzegorzG" <grzegorzeg1...

    Użytkownik "Robert Tomasik" news:eod3o0$if5$1...
    > Użytkownik "VoyteG" > news:1168771879.030746.68210...
    >
    > Patent stary jak świat. Pojedź nad morze latem, to się przekonasz, jak to
    > działa. A od strony prawnej, to znak ma odpowiadać normom z
    > rozporządzenia. Miejsce jego wytworzenia nie jest istotne. Jak nie
    > odpowiada, to nie jest znakiem, tylko kawałkiem blachy / plastiku.
    >
    > Latające "babska" jednak mają tę niedogodność, że jak zostawisz samochód,
    > to potrafią przypadkowo Ci olejem szybę posmarować albo samochód
    > porysować.
    >
    > Najlepszym sposobem walki z taką plagą jest pismo do miejscowej jednostki
    > policji informujące, że ktoś samowolnie znaki poustawiał.
    >
    >

    a te znaki nie musza byc jakies tam odblaskowe, widoczne z ilustam metrow w
    nocy itd?
    to bylby argument, że samoroby i nie moga tam stac.

  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  

Podobne